Co ma wspólnego sala w muzeum z pokojem dziecięcym? Więcej, niż mogłoby się wydawać. W obu przypadkach przebywają tu dzieci, tylko w zdecydowanie krótszym czasie i w bardzo konkretnym celu. To właśnie ta obserwacja stała się punktem wyjścia do projektu, który opisuję poniżej: liftingu sali warsztatowej w Galerii Arsenał w Białymstoku.
Sala, o której mowa, od dawna gościła warsztaty plastyczne dla dzieci. Pędzle, farby, papier, stoły. Galeria postanowiła rozszerzyć program o zajęcia ruchowe, prowadzone z wykorzystaniem obiektów Intibag, skierowane zarówno do najmłodszych, jak i do dorosłych uczestników. Zajęcia plastyczne i wszystkie akcesoria w sali przechowywane miały pozostać. Miały tylko zyskać towarzystwo zupełnie innego rodzaju aktywności — takiej, która stawia inne wymagania wobec podłogi, akustyki, światła i organizacji przestrzeni.
Zaproszono mnie do zaprojektowania zmian, które pozwolą jednej sali sprawnie obsłużyć oba scenariusze bez czasochłonnego przearanżowywania wnętrza przed każdymi zajęciami.
Zanim przejdę do konkretnych rozwiązań, warto zatrzymać się na chwilę przy pytaniu, które w neuroarchitekturze pojawia się bardzo często: dlaczego to, co dzieje się w polu widzenia dziecka, wpływa na jego zdolność do skupienia się na zadaniu?
Badanie Fisher, Godwin i Seltman (2014), opublikowane w czasopiśmie Psychological Science, pokazało, że dzieci w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym w silnie udekorowanych, wizualnie „gęstych” salach częściej odrywały uwagę od zadania i osiągały gorsze wyniki w nauce niż w salach z ograniczoną liczbą bodźców wizualnych. To jedno z niewielu badań, które w sposób mierzalny łączy ilość wizualnych bodźców w sali z realną zdolnością dziecka do koncentracji — i właśnie ono było dla mnie punktem odniesienia przy projektowaniu tej przestrzeni.
Przy wejściu do sali stoi duży, pojemny mebel z otwartymi półkami. To tu przechowywane są akcesoria plastyczne. Ten mebel musiał zostać, bo to jedyne sensowne miejsce na materiały. Problem w tym, że otwarte półki, widoczne z każdego miejsca w sali, są dokładnie tym rodzajem wizualnego szumu, o którym mowa w badaniu Fisher, Godwin i Seltman.
Rozwiązaniem okazała się miękka zasłona na całą szerokość ściany. Rozwiązanie stało się prostym przełącznikiem funkcji sali. Na zajęciach plastycznych zostaje odsunięta, materiały są pod ręką. Na zajęciach ruchowych zostaje zasunięta, a oko nie ma czego szukać.
Białe ściany dobrze sprawdzają się jako neutralne tło do ekspozycji sztuki. Gorzej jako tło do zajęć, które mają uczyć ciało spokoju i rozluźnienia. Zimna biel została zastąpiona jasną zielenią: kolorem, który nie eksponuje, tylko otula przestrzeń i sprawia, że łatwiej się w niej zwolnić.
Podczas prac projektowych zauważyłam coś, czego nikt wcześniej nie wykorzystał: między przedścianką a sufitem powstała wąska szczelina. Podsunęłam pomysł osobie z galerii, żeby wykorzystać ją jako miejsce na taśmę LED. Dzięki temu bez kucia, bez ingerencji w konstrukcję budynku powstała dodatkowa forma światła.
W połączeniu z roletami w oknach, które pozwalają budować różną intensywność światła dziennego, sala zyskała coś, co w pracy z grupami jest bezcenne: możliwość zmiany nastroju wnętrza jednym kliknięciem pilota. Prowadząca zajęcia może dopasować światło do konkretnej grupy i konkretnego rodzaju aktywności.
Jednym z większych wyzwań tego projektu było zawieszenie tkaniny tak, by opadała swobodnie od sufitu aż do podłogi, ale przy jednoczesnym ograniczeniu, że sufit sali nie mógł przenosić żadnego dodatkowego obciążenia. To wymagało zaprojektowania od podstaw nowego systemu zawieszenia szyny, dostosowanego do konstrukcji tego konkretnego pomieszczenia. To element, którego nie widać na zdjęciu efektu końcowego, a bez którego cały projekt nie miałby prawa się udać.
Drewniany parkiet to piękny, wartościowy element wnętrza i dobry wybór do zajęć plastycznych, gdzie sala pracuje przy stołach. Zupełnie inaczej wygląda to w przypadku zajęć ruchowych z obiektami Intibag, które wymagają powierzchni gładkiej i odpowiednio amortyzującej, po której obiekty mogą się swobodnie przemieszczać.
Rozwiązaniem nie była wymiana podłogi, tylko jej uzupełnienie: miękka, składana nawierzchnia, rozkładana na czas zajęć ruchowych i zdejmowana, gdy sala wraca do swojej pierwotnej funkcji. Parkiet zostaje tam, gdzie może zostać. Elastyczność zyskuje tam, gdzie jest potrzebna.
Ostatnim elementem układanki są skrzynie do przechowywania obiektów Intibag, wbudowane pod oknami. Każda rzecz ma swoje miejsce, a sala kończy się porządkiem — nie kolejnym meblem, który trzeba ogarnąć przed albo po zajęciach.
Żadna z wprowadzonych zmian osobno nie wygląda spektakularnie. Razem tworzą przestrzeń, która potrafi w kilka minut przejść z trybu warsztatów plastycznych w tryb zajęć ruchowych i z powrotem: bez remontu, bez kompromisów i bez utraty tego, co w tej sali było wartościowe od początku.
To właśnie jest dla mnie sedno projektowania w duchu neuroarchitektury: nie efektowna metamorfoza, tylko precyzyjne decyzje, które odpowiadają na to, jak faktycznie funkcjonuje ciało i uwaga człowieka, dziecka i dorosłego, w danej przestrzeni.
Neuroom.
Wspierające pokoje dla dzieci
Strona www stworzona w kreatorze WebWave